„Toruńskie” martwe natury w cyfrowym świecie

Ideą wystaw cyfrowych jest przeniesienie koncepcji tradycyjnego zwiedzania ekspozycji do sieci internetowej. Cyfrowy świat otwiera przed nami możliwość dostrzeżenia niezauważanych wcześniej dzieł. Przeniesiono więc do niego dwie niepozorne martwe natury ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu, aby zobaczyć co się z nimi stanie… Zapraszamy do lektury projektu stypendialnego Eweliny Bednarz  tegorocznej laureatki Stypendium Twórczego Prezydenta Miasta Torunia.

 

PROLOG

Prowadzenie badań naukowych niesie za sobą często nieoczekiwane owoce. Miesiące, a nawet lata kwerend i poszukiwań, sprzyjają odkrywaniu niespodziewanych historii czy zapomnianych obiektów. Jednak każda historia i każdy obiekt, chciałyby zostać dostrzeżone i wysłuchane. Ignorowanie tych głosów sprawia, że echo skrywanych tajemnic nurtuje, zwraca na siebie uwagę i przypomina w każdym momencie, żeby coś dla nich zrobić.

Szczególną moc mają obiekty muzealne, zwłaszcza te teoretycznie mało interesujące. To one zapadają w pamięci na długi czas, jakby budowały własne „Muzeum Zapomnianych Dzieł”, które powiększa się przy każdej sposobności. Za każdym razem, gdy tylko wraca się do nich myślami, stają się coraz bardziej wyraźne, jakby nie mogły zniknąć bez przypomnienia o ich istnieniu światu.

Nie inaczej było ze mną. Nurtowana obrazami z własnego „Muzeum Zapomnianych Dzieł”, dostrzegłam sposobność w cyfrowym świecie. Za jego sprawą, postanowiłam opowiedzieć o dwóch niepozornych martwych naturach, które być może nigdy nie byłyby w stanie przebić się przez szereg innych, interesujących i ważnych obrazów ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu.

Niniejszy tekst powstał z serca i pasji do malarstwa dawnego oraz historii kolekcjonerstwa. Najlepiej się go czyta, siedząc wygodnie w domowym zaciszu, „wsłuchując” się w słowa niczym w głos przewodnika. Jako że wystawa cyfrowa nie jest tym samym, co wystawa tradycyjna, tak i towarzysząca jej narracja jest nieco inna jest moją własną inwencją, zbiorem przemyśleń i przede wszystkim głosem miłośniczki tego, co niedostrzegane i często niedoceniane.

Wystawa „Toruńskie” martwe natury w cyfrowym świecie powstała dzięki uprzejmości i wsparciu Muzeum Okręgowego w Toruniu. Nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie Stypendium Twórcze Prezydenta Miasta Torunia, gdyż to w nim dostrzegłam możliwość zrobienia czegoś interesującego dla mieszkańców naszego miasta i jego entuzjastów.

 

W MUZEUM

 

Widok elewacji jednej z dwóch kamienic Domu Mikołaja Kopernika

1. Fot. Wikimedia Commons https___commons.wikimedia.org_wiki_File_Dom_M._Kopernika_w_Toruniu_N._Chylińska

Wchodząc do muzeum, widzimy całe dzieło. Specjalnie zaprojektowaną przez kogoś kompozycję. Na wystawie, każdy pojedynczy obiekt staje się częścią skłaową całości.

Wchodząc do muzeum, widzimy przestrzeń, gdzie każdy element odgrywa swoją rolę. Zyskuje nowe znaczenie i przyjmuje inną narrację gra niczym aktor w teatrze. W muzeum sceną jest przestrzeń wystawiennicza. Aktorami stają się więc dzieła sztuki i wszelkie obiekty muzealne: biżuteria, ubrania, narzędzia, naczynia, mapy czy manuskrypty.

Najlepsze projekty wystaw pozwalają widzowi wydobyć to, co w przedmiocie najważniejsze walory malarskie, temat przedstawienia czy jego użytkowość i zwyczajność. Obiekty często ze sobą kontrastują, zarazem dopełniając się nawzajem. Nie inaczej jest w Domu Mikołaja Kopernika, będącym oddziałem Muzeum Okręgowego w Toruniu. Tutaj widza wita architektura XV-wiecznego gotyckiego domu, niejako zdradzając, co może czekać w środku.

Wewnątrz można doświadczyć ducha przeszłości i historię, współgrające z nowoczesnością multimedialną i interaktywną ekspozycją. To tam za sprawą specjalnie wyselekcjonowanych obiektów muzealnych, podjęto się próby odtworzenia realiów życia codziennego mieszczan we wnętrzach późnośredniowiecznego domostwa.

2. Wnętrze Domu Mikołaja Kopernika. Fot. Oliwia Jurkiewicz

Wykorzystane w przestrzeni przedmioty pokazują kulturę materialną i zwyczaje mieszczan toruńskich, a wiele z nich pochodzi z wykopalisk archeologicznych z terenów Starego i Nowego Miasta. Jest to jedno z tych miejsc, które należy odwiedzić, by poczuć się bliżej dawnych mieszkańców Torunia i ich zwyczajów.

W sieni Domu Mikołaja Kopernika nieśmiało uwagę zwraca samotnie wiszący obraz, wyeksponowany tuż przy nadprożu. Z prawej strony, otwiera on przestrzeń zaprojektowaną na wzór kuchni mieszczańskiej, gdzie znajdują się naczynia i przybory kuchenne, piec, drewno na opał, wiszą półki. Pod obrazem stoi też duża, drewniana ława, na której ktoś w przeszłości siadał.

3. Wnętrze Domu Mikołaja Kopernika. Fot. Oliwia Jurkiewicz

MARTWA NATURA W PRZESTRZENI

4. Wnętrze Domu Mikołaja Kopernika. Fot. Ewelina Bednarz

Zatrzymajmy się teraz na chwilę, by przyjrzeć się wnętrzu Domu Mikołaja Kopernika, w którym eksponowana jest martwa natura. Spójrzmy na nie z różnej perspektywy.

5. Fot. Ewelina Bednarz

 

6. Fot. Ewelina Bednarz

 

7. Fot. Oliwia Jurkiewicz

Najlepszym zakończeniem tej części, jest zdjęcie wnętrza Domu Mikołaja Kopernika, na którym stoi się plecami do kuchni mieszczańskiej, wciąż jeszcze widząc naszą martwą naturę, jednak już zmierzając ku drzwiom i dalszym salom ekspozycyjnym.

 

8. Fot. Ewelina Bednarz

 

9. Fot. Oliwia Jurkiewicz

CYFROWY ŚWIAT

Cyfrowy świat pozwala spojrzeć na wszystko z zupełnie nowej, często zaskakującej perspektywy. To dzięki niemu możemy obcować z dziełem sztuki sami, w swoim domowym zaciszu, budując z nim intymną atmosferę i tworząc bliskość. Nikt nam nie przeszkadza w odbiorze, możemy go podziwiać i oglądać do woli.

Jednak wejście do cyfrowego świata, niesie ze sobą pewne ryzyko. Pozbawiając dzieło sztuki jego naturalnego środowiska, wyciągając je z właściwej mu scenerii, odzieramy je z narracji nadanej przez kustoszy, często też kluczowej dla zamierzonego odbioru. Być może nie będziemy nawet w stanie spojrzeć na nie tak, jak do tej pory.

Pojawia się zatem pytanie, jakie oblicze zyska martwa natura z Domu Mikołaja Kopernika, gdy spojrzymy na nią poza ekspozycją? Czy zyska nowe znaczenie? Czy może jednak jest już tak złączona przestrzenią, w której na co dzień można z nią obcować, że stała się z nią nierozerwalna? Jak w tym wszystkim spojrzymy na drugą, bliźniaczą martwą naturę, która umyślnie zostanie ukazana tylko w cyfrowym świecie?

Nim rozpoczniemy dalszą podróż do części wystawy, skorzystajmy z właściwego momentu, by przybliżyć „sylwetki” tytułowych „toruńskich” martwych natur.

10. Martwa natura. Fot. Muzeum Okręgowe w Toruniu

Pierwsza z nich, którą mogliśmy oglądać na wcześniejszych zdjęciach z wnętrz Domu Mikołaja Kopernika, to po prostu Martwa Natura o wymiarach 25 × 90 cm, przypisywana szkole holenderskiej i datowana na XVIII wiek. W zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu została oznaczona numerem inwentarza: MT/M/ 129/SN.

Obraz przedstawia jedzenie na ciemnym tle — świeże, przetworzone i przygotowane do spożycia. Z lewej strony kompozycję otwiera brązowy, wiklinowy koszyk z pałąkiem. We wnętrzu znajdują się trzy delikatnie brązowo-pomarańczowe produkty, których brzeg z jednej strony jest nieco pofalowany, rozjaśniony, jakby nadgryziony. Dawna kustosz Muzeum Okręgowe w Toruniu podejrzewała, że mogą być to jabłka. Jednak przypominają bardziej grzyby lub nawet zarumienione pieczywo, które złączyło się podczas wypieku i zostało później rozerwane, tworząc pofalowany brzeg. Z kosza wystaje również wąski, niemal czarny nóż. Obok, na skos, leży przewiązana sznurkiem wiązka pięciu selerów naciowych. Następnie, zwrócone w ich stronę pyszczkami, zostały przedstawione dwie leżące na czarnej podstawie ryby. Z racji czerwonej skóry, nieco rozjaśnionej na tuszy, można podejrzewać, że są to kurki. Obok namalowano podłużną, spłaszczoną bułkę z chrupiącą skórką. Częściowo została już pokrojona w pajdy. Kompozycję zamyka płaski, owalny półmisek z zielono-złotym ornamentem namalowanym na jego brzegu. Na talerzu cztery befsztyki przybrane sosem. Na drugim planie, ponad głowami ryb, widać dwie, duże bulwy, z wyrastającymi z łupin zielonymi łodyżkami. Są to prawdopodobnie cebule. Obok nich znajduje się butelka bliżej nieokreślonego alkoholu zakorkowana i opleciona drewnianym koszykiem.

11. Martwa natura z orzechami. Fot. Muzeum Okręgowe w Toruniu

Druga z nich to Martwa natura z orzechami o analogicznych wymiarach: 25 × 90 cm. Również jest przypisywana szkole holenderskiej i datowana na XVIII wiek. W zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu została oznaczona numerem inwentarza: MT/M/130/SN.

Tutaj na ciemnobrązowym tle przedstawiono kompozycję składającą się z rozrzuconych orzechów laskowych z lewej strony oraz kasztanów jadalnych z prawej. Orzechy i kasztany leżą w dwóch oddzielnych stosikach, niektóre w całości lub rozłupane zostały rozrzucone pomiędzy nimi. Widać również łupinki.

Obie martwe natury zostały namalowane w podobny sposób. Wyraźnie tworzą pendant. Zyskałyby zatem, wisząc obok siebie, by móc się wzajemnie dopełniać.

Spójrzmy na nie jeszcze raz, już nie jak na niezależne dzieła, lecz jako całość.

 

ZBLIŻENIA

By dobrze poznać obraz, należy przyjrzeć się mu z bliska. Tradycyjne oglądanie dzieła sztuki ogranicza nas pod tym względem, jednak wystawa cyfrowa daje nam nowe możliwości. Przyjrzyjmy się zatem wszystkim elementom przedstawionym na „toruńskich” martwych naturach.

12. Fragment martwej natury

 

13. Fragment martwej natury

 

14. Fragment martwej natury

 

15. Fragment martwej natury z orzechami

 

16. Fragment martwej natury z orzechami

Przedstawienie wszystkich detali, jeden po drugim, wpłynęło na odbiór tych dzieł, a przyjrzenie się ich detalom tylko uwypukliło ich powiązanie i nierozłączność. Malowane w ten sam sposób, prezentujące pokrewny temat, stają się ciekawsze, gdy są razem. Dopełniają się nawzajem — dopełniają się nawet wszystkie ukazane na nich elementy.

17. Fragment martwej natury z orzechami

Przyglądając się im dokładnie, nasuwa się myśl, że mógłby się nad nimi pochylić znawca malarstwa gdańskiego lub toruńskiego, gdyż niekoniecznie muszą być to dzieła namalowane przez holenderskiego twórcę.

ODROBINA PRZESZŁOŚCI

Toruń przez wieki utrzymywał silne związki handlowe i kulturalne z Gdańskiem, a poprzez Morze Bałtyckie również z krajami leżącymi nad jego brzegiem, w tym m.in. z Niderlandami, Skandynawią, a nawet i Anglią. Nie bez znaczenia pozostawała południowa droga lądem, na której opierała się duża część różnych transakcji z krajami niemieckimi. Tymi drogami sprowadzono do Torunia dobra luksusowe, dzieła sztuki, książki i różne produkty spożywcze.

Profesor Maria Bogucka wielokrotnie zwracała uwagę, że wnętrza zamożnych Torunian nie różniły się szczególnie w XVII i XVIII wieku od wnętrz wyposażenia dworu szlacheckiego. Przypuszczała, że mieszczanie mogli posiadać w swoich domach jedynie więcej książek.

Mając współczesną perspektywę, zdarza się nam zapomnieć, że Toruń był w przeszłości ważnym, bogatym miastem handlowym, którego mieszkańcy podążali za modą panującą wśród miast hanzeatyckich. Również w toruńskich domach i mieszkaniach posiadano obrazy. Było to w dobrym tonie i świadczyło o ich statusie. Chęć otaczania się nimi nasiliła się w XIX wieku.

We wnętrzach wieszano niewielkich rozmiarów holenderskie martwe natury, które były łatwe w odbiorze i nawiązywały do życia codziennego — odnosiły się do bogactwa codzienności z szacunkiem. Takie przedstawienia znajdowały się we wnętrzach mieszczan toruńskich oraz szlacheckich.

Holenderskie martwe natury ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu pokazują część historii miasta, o której często zapominamy — codzienność zacisza domowego. Same są jego świadectwem, a do muzeum trafiły, w wyniku zawirowań II wojny światowej.

Nie wiadomo natomiast skąd dokładnie pochodzą obrazy, nie zachowały się żadne konkretny dokumenty świadczące o ich proweniencji. Jak wynika z kart muzealnych obrazów, mogły pochodzić z majątku rodziny Gajewskich w Turznie. Nieznane są mi jednak rachunki, fotografie, listy czy inwentarz, które wymieniałyby martwe natury tego typu.

Pozostańmy więc przy tym, że interesujące nas obrazy, zdobiły niegdyś wnętrze jakiejś rodziny związanej z Toruniem, mieszkającej bezpośrednio w mieście lub w jego okolicy. Być może należały do ważnej dla historii tych terenów rodziny Gajewskich.

Co najważniejsze, obie martwe natury są świadectwem malarskich zamiłowań Torunian i mogłyby posłużyć do rozpoczęcia dyskusji i pogłębienia badań w tej dziedzinie.

ZAKOŃCZENIE

Zaprezentowane na cyfrowej wystawie martwe natury ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu to dzieła nieco zapomniane a na pewno niedoceniane. Wciąż skrywają pewne tajemnice dotyczące pochodzenia i autorstwa, czekając na odkrycie i odpowiedzi. Miejmy nadzieję, że kiedyś dowiemy się o nich więcej, poznając zarazem kolejny element historii Torunia, jego okolic i mieszkańców. Obrazy te stanowią całość, stanowią zespół, a ich zbliżony temat i rozmiar sugerują, że pierwotnie mogły być eksponowane wspólnie.

 

PODZIĘKOWANIA

Chciałam podziękować Pani dr Magdalenie Nierzwickiej, dyrektor ds. naukowych Muzeum Okręgowego w Toruniu, która poparła ten nietypowy pomysł, dostrzegając w nim coś interesującego dla mieszkańców Torunia oraz miłośników naszego Muzeum.

Podziękowania należą się również kustosz Muzeum Okręgowego w Toruniu, Pani Annie Kroplewskiej-Gajewskiej, która niejednokrotnie służyła mi radą i pomocą.

Wystawa nie powstałaby, gdyby nie Pani Natalia Golińska z Działu Promocji MOT, która zapowiedziała przedsięwzięcie, a także była odpowiedzialna za jego końcowy efekt zaprezentowany na oficjalnej stronie internetowej Muzeum.

Nieoceniona była również pomoc Oliwii Jurkiewicz, która wsparła mnie swoimi umiejętnościami graficznymi i fotograficznymi.
Dziękuję również Organizatorom Stypendium Twórczego Prezydenta Miasta Torunia, którzy umożliwili mi wyjście ze strefy komfortu i napisanie czegoś zupełnie nowego. Było to dla mnie ciekawe i budujące doświadczenie.

Ewelina Bednarz

_______________________

 

Zrealizowano w ramach stypendium Miasta Torunia w dziedzinie kultury.